RSS

Voo Voo na Zimowej Giełdzie Piosenki i Punks Not Dead

19 Mar

Dwa dni, dwa koncerty. Jeden mogę potraktować jako wymarzoną nagrodę za zakończoną sesję (tak, w środę zdałam wreszcie teorię literatury!), drugi natomist był niespodzianką, bo udało mi się wygrać bilet w internetowym konkursie.

Przedwczoraj wybraliśmy się do Opola, na koncert Voo Voo, o którym już wspominałam. Najpierw jednak załapaliśmy się na Zimową Giełdę Piosenki, a dokładniej na pięcioro ostatnich wykonawców. Oprócz jednej swojej piosenki każdy musiał zaprezentować jeszcze cover Voo Voo. Troje zaśpiewało „Nim stanie się tak”. Z prawie czterdziestu płyt nie można było wybrać nic innego…? Po przeglądzie była zaplanowana dość długa przerwa, około półtorej godziny, które można było spędzić albo na korytarzu, albo w ciasnym barze. Było duszno, ciasno i niezbyt przyjemnie. Koncert dodatkowo opóźnił się o pół godziny. Kiedy w końcu otwarto salę, okazało się, że trzeba mieć pieczątkę i skasowany bilet. Osoby, które przyszły jeszcze na Giełdę Piosenki, nie miały sprawdzanych wejściówek, więc musieliśmy się cofnąć spod drzwi, żeby przy wejściu do MOK-u dostać pieczątkę. Głupota, czyż nie? Ludzie zachowywali się okropnie. Rozmawiali, zagłuszając akustyczną część występu. Później okazało się, że nagłośnienie nie jest za dobrze ustawione: saksofon zagłuszał wokal. Na szczęście w trakcie koncertu wszystko jakoś wróciło do normy, widzowie zaczęli się bawić i można było usłyszeć tekst. Ostatnia piosenka została zagrana z zespołem, który wyróżniono podczas przeglądu. I mimo że nie lubię reggae, a to właśnie gra Bongostan, to wspólny występ bardzo przypadł mi do gustu.
Mimo wielu wad nie żałuję ani trochę tego wyjazdu. Udało mi się zdobyć wszystkie cztery autografy, mam zdjęcia z członkami zespołu, a po koncercie także odbyłam całkiem przyjemną rozmowę z p. Wojciechem Waglewskim. Kolejny raz udało mi się spełnić jakieś marzenie.

Wczoraj natomiast trafiłam na Punks Not Dead, gdzie grało Farben Lehre. Nie widziałam ich od roku, więc wygrany bilet bardzo mnie ucieszył. Ale wróciłam rozczarowana. I nie chodzi tu o występ Farbenów czy spotkanie ze znajomymi: to było świetne (zwłaszcza przypuszczenia Fortka i nadrabianie roku z Nicolą). Nagle odkryłam, że punk wcale do mnie nie przemawia. Że te dzieciaki z glanach, z irokazami zwyczajnie mnie śmieszą i nawet czuję się zdegustowana, patrząc na nich. Zwłaszcza na tych, którzy prosili o „dorzucenie drobnych na piwo”. Chyba się starzeję… A może dorośleję?

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19/03/2011 w Koncerty, Muzyka

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: