RSS

Luxtorpeda na Tekach

08 Paźdź

Po woodstockowym występie Luxtorpedy mogłam śmiało twierdzić, że mnie kupili. Świeże, rockowe rytmy, ciekawe teksty, niesamowita energia – czego chcieć więcej? Z tego powodu II Koncert na Tekach wydał mi się świetną okazją, żeby ponownie pobawić się z grupą Litzy.
Moja pierwsza myśl po dotarciu na miejsce (a dotarłam już po zakończeniu koncertów Bunkra i Bethelu) brzmiała mniej więcej tak: „Więc to jest chrześcijańska impreza?”. Zaskoczenie było spore, ponieważ nigdzie nie znalazłam wyraźnej informacji o tym fakcie. Nie mogę powiedzieć, żeby w jakiś sposób mi to przeszkadzało… Chociaż właściwie mogę. Zdegustowały mnie wyświetlane zdjęcia ukrzyżowanego Chrystusa, podczas gdy pod sceną szalało pogo. Mam wrażenie, że kontemplacja Ukrzyżowania powinna odbywać się w innych okolicznościach, a na rockowy koncert lepsze byłoby Zmartwychwstanie.
Sam koncert nie dał mi żadnych wielkich przeżyć. Ani nie rozczarował, ani nie zachwycił. Było fajnie, ale tylko fajnie. Może po Woodstocku oczekiwałam czegoś więcej? Bardzo możliwe. Z całego koncertu najbardziej przypadł mi do gustu numer Hansa* pt. „Gdzie Ty jesteś” wykonywany po ciemku z powodu problemów technicznych. A najdłużej zapamiętam wyniesienie barierek przez publiczność. Negatywne uczucia z kolei obudziły we mnie „wędrówki ludów”, a konkretnie to, że sporo ludzi przyszło posłuchać tylko „Autystycznego”. Mogliby zostać i na pozostałych utworach, które również są całkiem przyjemne, choć mniej znane.
Podsumowując, koncert nie był zły, ale nie powalił na kolana. Winę zrzucę częściowo na wstęp wolny. Każdy mógł przyjść, nawet ten, komu specjalnie nie zależało. A szkoda.

*Hans do tej pory był znany głównie z twórczości w ramach hiphopowej grupy 52 Dębiec.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 08/10/2011 w Koncerty, Muzyka

 

2 responses to “Luxtorpeda na Tekach

  1. Fraa

    08/10/2011 at 14:33

    Tekstem jakoś mnie nie urzekli, ale brzmią fajnie. 🙂 To znaczy… no wiesz, przy refrenie miałam wrażenie, że słucham przeglądu klawiatury. 😛 Ale mają absolutnie urzekające logo. 😀 Jakie tytuły polecasz oprócz tego?

    A do takich plenerowych, otwartych imprez w ogóle mam mocno ambiwalentny stosunek. Parę lat temu pamiętam koncert szantowy pod Pałacem Kultury z okazji lata w mieście czy coś takiego – no i wychodzi fajna kapela, miło grają, ale ludzie jacyś z dupy wzięci… część stoi jak cielęta, część gdzieś lezie, tak jakoś kijowo (większa grupka zebrała się do trzech kawałków bardziej znanego zespołu, ale zaraz potem poszła). Jeden wielki smęt. Podczas gdy ta sama kapela na imprezie biletowanej w jakiejś konkretnej, szantowej knajpie, to naprawdę świetna rzecz i ludzie się super bawią, więc to chyba jednak nie jest kwestia tego, że zespół słaby?

    No. Tom się rozpisała. ;] Bez pointy. Ot, tak mi się nasunęło.

     
  2. owcainblack

    08/10/2011 at 14:50

    Najbardziej znany kawałek to „Autystyczny”, mnóstwo ludzi zna tylko ten jeden. Ciekawe też jest „Za wolność” i „Od zera”. Teksty mają chrześcijańskie, ale nie nachalnie, więc całkiem fajnie się ich słucha,

    Mam podobny stosunek do darmowych imprez. Najbardziej mnie to zabolało na Piastonaliach w Opolu. Bydło, nie publiczność… Sam koncert wtedy też pozostawiał wiele do życzenia i od tamtej pory wolę wydać kasę, kupić bilet, ale mieć „gwarancję jakości”. Wiadomo, że nie stuprocentową, ale zawsze coś. Chociaż powiem Ci, że w Żarach wszystkie darmowy koncerty były na poziomie 😉

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: