RSS

Avant Art Festival 2011: The Bug

09 Paźdź

Czasami nie trzeba iść na koncert, bo to on przychodzi do nas. Miałam tak w sobotę, kiedy postanowiliśmy wyjść ze znajomymi do jakiegoś pubu, posiedzieć sobie i pogadać o głupotach. Ale to przecież byłoby zbyt proste i zbyt nudne, prawda? Trafiliśmy na panów, którzy poinformowali nas, że zostali wystawieni do wiatru przez kumpli i mają na zbyciu bilety na ostatni koncert w ramach festiwalu Avant Art. Mają ich sporo, mogą je nam odsprzedać za połowę ceny. Nawet za mniejsze pieniądze, bo szkoda, żeby się zmarnowały. Kupiliśmy.

Od razu poczułam ten dreszczyk emocji, który towarzyszy mi przy tego typu wyjściach. Nie wiadomo, czego można się spodziewać, więc nadzieje rosną. Damian powiedział, że dla niego wystarczy, jeśli główny wykonawca wystąpi w kapturze. Ja z kolei liczyłam na jakąś psychodelę. I oczywiście mnóstwo ciekawych przeżyć.

Gwiazdą wieczoru był niejaki The Bug. Próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej, wykorzystując Youtube w telefonie, ale bezskutecznie. Pozostało nam czekać do 22:30, kiedy miała się rozpocząć impreza. Miała – to dobre określenie. Do miejsca koncertu wpuścili nas jakieś pół godziny później. Może nie rozpaczałabym z tego powodu, gdyby nie mój totalny brak przygotowania na taką okoliczność, czyli dziesięciocentymetrowe szpilki (jak ja się modliłam o krzesełko albo ciepłą podłogę!). Kiedy w końcu udało się zdobyć szturmem Pasaż Pokoyhof, poczułam się całkowicie zadowolona. Miejsce nieco industrialne, przypominające dawną fabrykę, bardzo ascetyczne, pomalowane na biało. Tylko wznieciło moją nadzieję na psychodelę, tym bardziej że znaleźliśmy ulotki, z których wynikało, co następuje:

 The Bug to jeden z głównych projektów londyńskiego producenta Kevina Martina, jednego z najważniejszych współczesnych muzyków elektronicznych, znanego też z takich przedsięwzięć jak Techno Animal, God czy King Midas Sound. Muzyka The Bug jest oryginalną wypadkową wielu nurtów i estetyk, takich jak dancehall, noise, grime, hip-hop, dubstep, dubtronika i techno – a to wszystko na najwyższym, mistrzowskim poziomie.

Chyba nie muszę mówić, jak bardzo zaczęłam się niecierpliwić po takim opisie, mimo że to niekoniecznie moja estetyka. Organizatorzy jednak postanowili się jeszcze trochę nade mną poznęcać i przez długi czas nie działo się właściwie nic. Całe szczęście, że znaleźliśmy wolną kanapę… Po pewnym czasie rozpoczął się performens. Niestety, nie odważyłam się podejść pod scenę, czego teraz żałuję. Ludzie nie byli zbyt zainteresowani faktem, że ktoś już coś robi i woleli sobie gawędzić. Dość głośno. Przeżyłam to jakoś, chociaż żądza mordu zdążyła się we mnie odezwać. Pomyślałam, że to początek, support jakiś, jeszcze się uspokoją. W jakim ja wielkim błędzie byłam!

W okolicach północy na scenie zaczęło się dziać coś konkretnego: wyszedł człowiek w kapturze. Poprawiłam się na mojej kanapie, spróbowałam zignorować gawędziarzy i skupiłam się na dźwiękach. Pierwsze z nich wywołały dreszcz podniecenia. Syreny alarmowe, dużo basu i niepokojący rytm. Pięknie! Gdyby jeszcze „widzowie” raczyli się zamknąć… Pierwszy utwór w pełni zaspokoił moje oczekiwania. Szkoda, że tylko on. Kolejny przypominał mi dyskotekę. A ja dyskotek nie lubię. Przy okazji para siedząca obok mnie zaczęła się intensywnie kłócić, używając słów powszechnie uznanych za wulgarne. Po trzecim utworze nie wytrzymaliśmy i wyszliśmy.

Zapowiadało się naprawdę ciekawie i początkowo wszystko wskazywało na to, że nikt mnie nie rozczaruje. A tu taka smutna niespodzianka! Najwięcej żalu mam do publiczności. Skoro już kupują bilet na taką imprezę, to może łaskawie raczyliby się skupić na tym, co dzieje się na scenie, zamiast przeszkadzać innym?

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 09/10/2011 w Koncerty, Muzyka

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: