RSS

Przeklęty niech będzie zdrajca swej ojczyzny!

17 Paźdź

Tytuł spektaklu Olivera Frljića bardzo mnie zaintrygował, właściwie od pierwszego spojrzenia na festiwalowy rozkład jazdy. Tym bardziej się więc ucieszyłam, gdy udało mi się wygrać podwójne zaproszenie na tę sztukę. Zwłaszcza, że opis umieszczony w programie Międzynarodowego Festiwalu Dialog potwierdzał to, czego domyślałam się już z samego tytułu:

Chorwacki reżyser poprowadził słoweńskich aktorów przez proces bardzo osobistych, głębokich improwizacji, w wyniku których powstał spektakl drapieżny, niepokojący, czasem wręcz szokujący. „Przez ostatni rok prawica Słowenii buduje psychologiczną platformę, gdzie wszyscy frustraci dają sobie prawo oceniać każdego, kto jest inny, uprzywilejowany lub naznaczony jako ‚zboczeniec’. Czy naprawdę chcemy iść znów tą samą drogą?”

I tym większe było moje rozczarowanie.  Ciężko mi określić, czego się spodziewałam, ale jednego byłam pewna: dostałam coś zupełnie innego. Dostałam spektakl, który na mnie zrobił wrażenie szokującego na siłę. Dostałam zlepek różnych scen, w których nie potrafiłam dostrzec sensu. Ani we wszystkich razem, ani w każdej z osobna. Strzały z pistoletu zrobiły wrażenie. Ale tylko za pierwszym razem, każdy następny był już tylko marnym powtórzeniem, nieudaną próbą zaskoczenia. Nagość już nie jest czymś szokującym. A szczególnie ta, dla której nie potrafimy znaleźć uzasadnienia. Nazywanie widzów „kurewską publicznością” mogłabym zrozumieć, gdybym wiedziała, że ma to jakiś cel. Właśnie wtedy grupa ludzi opuściła salę. Muszę przyznać, że też miałam na to ochotę. Nie dlatego, że poczułam się obrażona. Liczyłam na to, że na końcu wszystkie te obrazy zostaną jakoś połączone, że na końcu znajdę sens w tej całej sztuce. Niestety, nic takiego się nie stało.

W zasadzie podobały mi się dwie sceny. Pierwszą był pokaz mody, podczas którego ubraniem były flagi, m. in. Jugosławii. Drugą była rozmowa o Chorwatach i Słoweńcach, zakończona mordowaniem każdego, kto miał cokolwiek wspólnego z Chorwacją. Jedyny, który przeżył, a zarazem morderca swoich niesłoweńskich kolegów, wygłosił później ciekawy monolog o tym, jak Polska jest widziana za jej granicami. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że celowo dobrano same negatywne cechy, żeby zszokować (obrazić?) polskiego widza.

Być może to ja jestem za głupia. Być może nie znam sytuacji na Słowenii. Ba, na pewno jej nie znam! Jednak wydaje mi się, że powinnam wyjść z teatru z innymi uczuciami. A pozostało mi tylko wrażenie, że szokowanie widza już nie jest szokujące.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17/10/2011 w Teatr

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: