RSS

Megawidowisko operowe „Kniaź Igor”

21 List

Wstyd się przyznać, ale do tej pory nigdy nie byłam na żadnej operze. Tym niecierpliwiej oczekiwałam „Kniazia Igora”, na którego zresztą trafiłam ogromnym fartem.

Dostałam miejsce w drugim rzędzie, więc widok miałam całkiem niezły, choć gorzej było już z napisami, wyświetlanymi na bocznych tablicach. Na szczęście szybko się przyzwyczaiłam do takiego układu i mogłam skupić się na scenie. A tam toczyła się historia: tytułowy kniaź Igory wybierał się na wyprawę przeciw Połowcom, mimo zaćmienia słońca interpretowanego jako przestrogę i próśb żony. Ukochaną razem z zamkiem zostawił swojemu szwagrowi Władimirowi, który później okazał się zdrajcą. Niestety, znaki na niebie i przestrogi żony okazały się prawdziwe: Igor razem z bratem i synem Władimirem dostali się do niewoli chana Konczaka. Kniaziewicz zakochał się w córce chana, Konczakównie, przez co nie udało mi się uciec z niewoli razem z ojcem. Chan okazał mu łaskę i pozwolił poślubić piękną kobietę. Igor natomiast wrócił do zamku na Putywlu, gdzie został bardzo serdecznie powitany przez żonę i poddanych, którzy czekali na niego z utęsknieniem. Podczas nieobecności kniazia okoliczne wioski zostały złupione przez chana Gzhaka. Tylko powrót władcy był nadzieją dla Rusinów, łatwo więc wyobrazić sobie, jaka radość zapanowała na zamku.

Z Hali Stulecia wyszłam kompletnie oczarowana i oszołomiona rozmachem widowiska. Już pełna złota scenografia – choć prosta – robiła wspaniałe wrażenie. A gdy na scenie pojawili się artyści, nie mogłam wprost oderwać wzroku od ich przepięknych, mieniących się kolorami i błyszczących strojów. Aż pożałowałam, ze nigdy nie uczyłam się śpiewu. Chciałabym móc kiedyś założyć taką wspaniałą suknię w staroruskim stylu. Przed spektaklem przeczytałam, że na scenie mają pojawić się żywe konie. Zaintrygowało mnie to ogromnie, dlatego czekałam niecierpliwie, czy to aby na pewno prawda. Nikt mnie nie okłamał, drużyna Igora dosiadała całkowicie żywych wierzchowców. Naliczyłam ich dwanaście, co z kolei zmusiło mnie do refleksji na temat wielkości zaplecza, garderób i ilości ludzi zatrudnionych przy tej produkcji. Z pewnością nazwa „megawidowisko” nie była przesadzoną.

Opera to przede wszystkim muzyka. Piękna muzyka, należałoby powiedzieć. Moje miejsce umożliwiło mi obserwowanie orkiestry, ich idealnie dogranych ruchów i doskonałej synchronizacji. To, co wyglądało cudownie, tak też brzmiało. W zasadzie mogę powiedzieć, że muzyka Borodina całkowicie mnie zaczarowała. Głosy solistów i chóru zahipnotyzowały. Wydaje mi się, że najpiękniejszą pieśń zaśpiewał Igor przebywający u chana i błagający o wolność. Z kolei Jarosławna, żona Igora, zawarła w swoim śpiewie tak wiele emocji, że aż  przeszywała serca. Największy zachwyt wywołała we mnie scena tańca na cześć chana Konczaka. Taniec jest mi dość bliską dyscypliną, dlatego z zapartym tchem obserwowałam ruchy artystów. I co tu dużo mówić, choreografia, a także jej wykonanie, były naprawdę niezwykłe. Kolorowe, dynamiczne, wspaniałe.

Po obejrzeniu „Kniazia Igora” jednego jestem pewna: na pewno jeszcze nie jeden raz zapukam do bram Opery. Jestem zafascynowana tym rodzajem widowiska, tym sposobem śpiewu i taką muzyką, że muszę zobaczyć, poczuć, doświadczyć więcej. Dużo więcej.

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 21/11/2011 w Muzyka, Opera, Teatr

 

Tagi: , , , , ,

3 responses to “Megawidowisko operowe „Kniaź Igor”

  1. veritasanta

    21/11/2011 at 21:46

    Zgłaszam się z rewizytą 🙂
    Na mnie największe wrażenie zrobiła muzyka i tańce połowieckie. Nóżki same podrygiwały do taktu.
    Poczytałam trochę Twój blog i bardzo kulturowy jest 🙂 Podoba mi się i jeżeli nie masz nic przeciw będę go odwiedzać 🙂 Fajnie poznawać nowych ludzi. Do tego wrażliwych i mązdrych. I z Wrocławia 🙂

    Pozdrawiam

     
    • owcainblack

      21/11/2011 at 22:19

      Oczywiście, że nie mam nic przeciwko, nawet jestem za 😉 Ludzie o podobnych zainteresowaniach zawsze są mile widziani. Zwłaszcza, jeśli chodzą na te same opery!
      Pozdrawiam również 😉

       
  2. rudaciekawosc

    28/11/2011 at 22:15

    😉 chomik Fraszka dziękuje za odwiedziny na ciąglegadam;) Jak u siebie stworzę jakieś linki to też chętnie Cię dodam. Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnych radiowych zajęciach!:)

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: